All rights reserved by AzaleaDesign

Są w życiu hodowcy i takie chwile, kiedy chce się wyć z rozpaczy, a serce pęka z nadmiaru bólu...
To miejsce to wspominek dla naszych najmniejszych straconych ukochanych.
Bardzo króciutko były z nami, nikt o nich nie wie, nikt o nich nie pamięta. Nikt - prócz nas.
Tak, jak zawsze pozostaną w naszych sercach te malutkie ukochania, tak i na rodzinnej stronie znajdą swój kącik. Albowiem były nasze - prawdziwe, chociaż tak króciutkie życia, prawdziwe maleńkie osóbki.
Nasze słodkie Azalkowe aniołki...Oby jak najmniejsze pozostało ich grono!




To było bajkowo piękne szczenię. Jedno w miocie, za to cudne jak marzenie. Od pierwszych chwil wiedzieliśmy, że ta gwiazdka zostaje z nami.
Był cichy, konsekwentny i uparty. Jadł jak smok, rósł za dwóch. Był okazem zdrowia. I nagle wszystko się załamało...
Walczyliśmy o niego przez cztery doby jak szaleni. My i Azalkowy weterynarz - za co bardzo mu jestem wdzięczna.
Niestety, nie udało się. Dla ukrócenia cierpień kochanego szkraba musieliśmy podjąć najcięższą decyzje...
Jego otwierajace sie właśnie oczka już nigdy nie zobaczyły świata. Walentynkowy wieczór spędziliśmy kopiąc malutki grobek...

Milacek żył czternaście dni.
Jest naszym pierwszym aniołkiem, niebiańskim opiekunem wszystkich Azalek.







Mikuś urodził się w miocie "G". Pomimo, że jego bracia urodzili się w pelni dojrzali, on był klasycznym wcześniakiem (jest to możliwe ze względu na specyfikę cyklu rozrodczego psow).
Nie było go widac na zdjęciu RTG robionym kilka dni przed porodem, więc jego pojawienie się na świecie było wielką niespodzianką. Urodził się na dworze, schwytałam maly pakuneczek w dlonie, a kiedy się poruszył, skradł mi serce.
Strasznie był malusieńki - ważyl zaledwie 60 gramów, jak malutka myszka, brakowało mu włosków na główce...
Bardzo, bardzo chciał zyć i taki był dzielny! Jego cudowna matka ze wszystkich sił starała się mu pomóc. Podobnie i my. Miki był jednak zbyt malutki - zachłysnął się mlekiem i zalalo mu płucka. Po raz kolejny musieliśmy zdecydować o skroceniu cierpień maleńkiemu stworzonku. Widocznie Milackowi było smutno samemu...
Mikuś był z nami niecałe trzy dni.
Śpij słodko, mój Mikroskopku...